Dzień 2 w Barcelonie rozpoczęliśmy od śniadania na…

DCIM107GOPRO

Targu La Boqueria – każdy znajdzie tam dla siebie coś dobrego. Masz ochotę na świeżo wyciskany sok z kiwi, owoce w czekoladzie, owoce morza w panierce na ciepło, świeże ostrygi, pizza, świeże owoce, kanapki, zapiekanki, orzechy, lody, znajdziesz tam to wszystko i wiele innych smakołyków. Jeśli będąc w Barcelonie wynajmujesz apartament z kuchnią, to możesz kupić sobie na targu La Boqueria surowe mięso, owoce morza lub ryby i przygotować smaczny obiad ze świeżych składników. Objedliśmy się smaczniutko i mogliśmy dalej zwiedzać Barcelonę.

Czasem można się nieźle przestraszyć na targu 😉

Tym razem postanowiliśmy zwiedzać w trochę inny sposób i wypożyczyliśmy…

motor

Motor – to bardzo fajny środek komunikacji dla zwiedzających Barcelonę. Dodatkowo dostaliśmy nawigację, więc bez problemu trafiliśmy w każde zaplanowane miejsce. Dzięki motorowi nie musieliśmy czekać na autobus ani metro, nie staliśmy w korku, za to podjeżdżaliśmy najbliżej jak się da, oglądaliśmy to co nas interesowało i odjeżdżaliśmy dalej. Naszym pierwszym celem wpisanym w nawigację była…

Sagrada-familia

Sagrada Familia – czyli symbol Barcelony, jedna z największych świątyń na świecie, ale tak naprawdę od 130 lat jest to plac budowy. Po roku od rozpoczęcia prac, Gaudi objął kierownictwo na budowie i bardzo zmienił pierwotny projekt. Sagrada Familia pełna jest symboliki religijnej. Pomimo trwających prac i poustawianych żurawi, które psują krajobraz, świątynia z zewnątrz robi niesamowite wrażenie, strzeliste i bogato zdobione wieże są zachwycające. Niestety i tym razem była duża kolejka po bilety, co za bardzo nas nie zdziwiło, ale szkoda nam było czasu na który wypożyczyliśmy motor, więc zaplanowaliśmy wrócić tam w kolejnym dniu. Następnym punktem wycieczki był…

Park-Guel

Park Güell – czyli kolejne dzieło Gaudiego, pierwotnie znajdował się tam dom artysty, w którym obecnie mieści się muzeum z różnymi pamiątkami po architekcie. Poza domem artysty znajduje się tam jeden z symboli Barcelony – mozaikowa jaszczurka/smok, no i oczywiście taras widokowy podpierany przez 86 kolumn, z fantastycznym widokiem na panoramę Barcelony. Tym razem kolejka po bilety nie była duża, ale to zapewne dlatego, że do Park Güell wchodzi się w turach, co 30 minut. My byliśmy tam przed 15.00, ale okazało się, że można wejść najwcześniej na godzinę 17.30 – 18.00, zaopatrzyliśmy się więc w bilety i ruszyliśmy dalej na…

FC-Barcelona

Camp Nou – czyli stadion FC Barcelony. Nie jestem fanką piłki nożnej, więc stadion nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, zresztą jest dość stary, co niestety widać. Zwiedzając Camp Nou trzeba oczywiście, co najmniej dwa razy, przejść przez sklep z wszelkimi możliwymi gadżetami z logo FC Barcelony. Nie ma nawet potrzeby kupowania biletu do muzeum żeby mieć możliwość wejścia do tego sklepu. W muzeum jest mnóstwo zdjęć sprzed wielu lat, wszystkich zdobytych pucharów, nie tylko w piłce nożnej, bo …

„FC Barcelona to nie tylko piłka nożna”

Dodatkowo, w czasie zwiedzania Camp Nou przechodzimy przez stanowiska komentatorów, sale do konferencji prasowych, łazienki, jacuzzi, sale do masażu i wiele innych udogodnień dla piłkarzy, nawet kapliczkę. Ponadto, wychodzimy na teren boiska tym samym wyjściem, którym wychodzą piłkarze na mecz… Po zapoznaniu się z wszystkimi zakamarkami stadionu FC Barcelony jedziemy tam, gdzie skąd są najpiękniejsze widoki, czyli na górę …

Tibidabo-view

Tibidabo – w drodze na górę, kamerą na kasku staraliśmy się nagrać cudowny krajobraz, niestety na szczycie okazało się, że kamerka nie wytrzymała i rozładowała się w między czasie, a widoki były tak piękne, że postanowiliśmy następnego dnia znowu wypożyczyć motor tylko po to żeby to nagrać. Na górze Tibidabo poza parkiem rozrywki o tej samej nazwie znajduje się również okazała Bazylika św. Serca Jezusa. Naprawdę warto wjechać na górę Tibidabo, która nie należy do głównych atrakcji Barcelony, pewnie ze względu na utrudniony dojazd komunikacją, a raczej jej brak, ale widoki są niezapomniane. Niestety widząc, ze zbliża się godz. 17.00, pamiętając o naszych biletach wracamy do Park Güell i już bez żadnej kolejki wchodzimy od razu na teren „mozaikowego” parku.

Tibidabo-bazylika

Po oddaniu motoru postanowiliśmy zjeść kolację w jednej z portowych restauracji. Siedząc w knajpce zdziwiło nas to, że tyle ludzi idzie w poniedziałek wieczorem w kierunku plaży, wiec postanowiliśmy to sprawdzić. Okazało się, że na plaży była fiesta z okazji nocy świętojańskiej, która charakteryzuje się tym, że wszyscy, dosłownie wszyscy i wszędzie, dzieci i dorośli puszczają sztuczne ognie. Fajnie było móc uczestniczyć w prawdziwej hiszpańskiej fieście na plaży.

krewetki

Nie chcąc zarzucić Was za dużą ilością informacji, resztę opowiem w następnej notce (tu).

A wy zwiedzaliście kiedyś jakieś miasto na motorze?